"Zawżdy tak to bywało, gdy na 100 dni nauk zostało, wielce godni Żakowie, biesiadowali na zdrowie".
Sobotnia noc 23 stycznia na długo pozostanie w pamięci naszych tegorocznych maturzystów. Wtedy to bowiem bawili się na swoim balu maturalnym razem z licznie przybyłymi nauczycielami. Jednak zanim zabrzmiały pierwsze takty muzyki, obydwie klasy przygotowały krótkie programy artystyczne. Klasa 3B przygotowała układ taneczny, który wszystkich złapał za serce, a po nich uczniowie z 3A dostarczyli wszystkim dużą dawkę humoru angażując nauczycieli do parodii popularnego programu "Familiada". Nie zabrakło również dostojnego poloneza, którego tego wieczoru musiał zatańczyć każdy bez wyjątku. Później już tylko pozostała zabawa do rana. Dziewczyny raz po raz prezentowały swoje czerwone podwiązki, a chłopcy pokazali, że w tańcu wcale nie są gorsi od Johna Travolty z "Gorączki Sobotniej Nocy". Niejedna para z powodzeniem mogłaby zastąpić Patricka Swayze i Jennifer Grey w "Dirty Dancing". Również nauczyciele pokazali tego wieczoru bardziej ludzkie oblicze, niż zazwyczaj ma to miejsce na nudnych lekcjach i wielu z nich nie schodziło z parkietu, aż do rana. Koło 5 nad ranem, kiedy zabawa trwała w najlepsze, z żalem odśpiewaliśmy "to już jest koniec..." i choć niektórzy nie chcieli się z tym pogodzić, studniówka 2010 dobiegła końca.
Chciałoby się powiedzieć, przeżyjmy to jeszcze raz, ale taki bal zdarza się raz w życiu...
autor: Robert Musioł