Dziś jest 24.09.2017, imieniny: Gerarda, Ruperta, Tomiry.
Pierwszy komers w Colle Don Bosco

Pierwsza myśl – komers "u źródła", cel – doświadczenie duchowości św. Jana Bosko, przybliżenie młodzieży miejsc związanych z postacią patrona szkoły, połączenie modlitwy i zabawy.

Nasza niezwykła przygoda poprzedzona była wielomiesięcznymi przygotowaniami, ale efekt końcowy był tego warty. Wyruszyliśmy siódmego czerwca i  już kolejnego dnia dotarliśmy w okolice włoskiego jeziora Garda, od którego swoją nazwę wziął największy park rozrywki we Włoszech, Gardaland, gdzie mogliśmy cieszyć się niezliczoną ilością atrakcji i doświadczyć emocji z rodziny tych ekstremalnych, zjeżdżając chociażby kolejką górską "Blue Tornado". Aby nieco ochłonąć od nadmiaru wrażeń, mieliśmy okazję zwiedzić oceanarium o wdzięcznej nazwie Sea Life Aquarium, tam też uraczyliśmy się posiłkiem, jakże uwielbianym przez młodych ludzi – hamburgerem z frytkami. W godzinach nocnych dotarliśmy na Colle Don Bosko, które przywitało nas oszałamiającym zapachem kwitnących lip. Kolejny dzień również obfitował w niezwykłe doznania, choć już zupełnie innego rodzaju, mianowicie czekał na nas Turyn, wizyta na Valdocco, poznanie miejsc tak bliskich naszemu patronowi i uświęconych jego obecnością oraz piękna Msza Święta w Kościele św. Franciszka Salezego. Doskonałym podsumowaniem tego dnia było zwiedzanie muzeum motoryzacji w Turynie, które, o dziwo,  zachwyciło nie tylko chłopców. Kolejny dzień poświęcony był na rekreację, czyli cudowną  kąpiel i plażowanie w miejscowości Pietra Ligure  na Wybrzeżu Liguryjskim. Wreszcie nadszedł  moment, na który czekaliśmy od pierwszej klasy gimnazjum, w niedzielę przygotowywaliśmy się do polskiego komersu na włoskiej ziemi. Zanim jednak rozpoczęliśmy beztroską zabawę, zwiedziliśmy Bazylikę Colle Don Bosco, która wznosi się na miejscu dawnej zagrody Biglione, gdzie mały Janek przeżył pierwsze dwa lata swojego życia i gdzie zmarł jego ojciec Franciszek, a obecnie jest celem pielgrzymek i spotkań młodzieży, oraz dom rodzinny św. Jana Bosco, gdzie przeżył swoje dzieciństwo, a którego prostota dobrze oddaje ducha, w jakim wychowywany był przez Mamę Małgorzatę. Po obiedzie dokończyliśmy przygotowania do komersu, zadbaliśmy o wystrój, muzykę i odświętne stroje. Wieczór rozpoczęliśmy uroczystym odtańczeniem poloneza, nie zabrakło również wspólnych zdjęć, dzięki niestrudzonemu fotoreporterowi ks. Mirosławowi Niechwiejowi, podziękowań dla wychowawców i łez wzruszenia, a po posiłku nadszedł czas na  zabawę, tańce pod romantycznym włoskim niebem w świetle gwiazd. Ten wieczór już na zawsze zostanie w naszej pamięci. Poniedziałek to kolejny dzień niezwykłych wrażeń, przepiękna, malownicza miejscowość Orta z jej wąskimi uliczkami, nadgryzionymi zębem czasu kolorowymi kamienicami przy placu Piazza Motta i oczywiście prawdziwą włoską pizzą w jednej z niezliczonych restauracji. A to jeszcze nie koniec, zwieńczeniem dnia był rejs statkiem na urokliwą wysepkę San Giulio, którą według legendy zamieszkiwały niegdyś jedynie węże i smoki, zaś pierwszym człowiekiem, który do niej dotarł był święty Juliusz (San Giulio), który w IV w. znalazł tam schronienie podczas ucieczki przed Grekami prześladującymi chrześcijan. Ponoć rozpostarł na wodach jeziora płaszcz i suchą stopą dotarł na ląd. Zmierzył się z bestiami, osiadł na dobre i w 390 roku zbudował świątynię, w której do dziś mieszczą się relikwie świętego. W XIX w. obok bazyliki na ruinach zamku wyrósł budynek, który praktycznie zdominował całą wysepkę – seminarium duchowne. Obecnie mieści się w nim klasztor sióstr benedyktynek. Skąd wszystko to wiemy? Dzięki nieocenionym naszym przewodnikom ks. Wojciechowi Strzeleckiemu oraz nieustannie uśmiechniętemu ks. Wojciechowi Krawczykowi. Ostatni dzień rozpoczął się od niezwykle miłej niespodzianki, odwiedził nas podczas wspólnej modlitwy ks. inspektor Adam Parszywka, który udzielił nam Bożego Błogosławieństwa, za co z całego serca dziękujemy. Po wspólnej Mszy Św. w Bazylice Colle Don Bosko niestety nadszedł czas na pożegnanie się z tym magicznym miejscem. Nasi wychowawcy zadbali jednak o to, by atrakcji nie zabrakło do samego końca i w drodze powrotnej mieliśmy okazję zobaczyć najbardziej romantyczne miasto świata – Wenecję – o zachodzie słońca. Wróciliśmy do domu zmęczeni, ale niezwykle zadowoleni, a to co udało nam się zobaczyć, poczuć i przeżyć zostanie w naszych sercach już na zawsze. Dziękujemy.

autor: P. Lucyna Warzecha

01-07-2017

© 2017 Salezjański Zespół Szkół Publicznych. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Nasze Inicjatywy

Bliżej Salezjanów

  • Salezjanie w Polsce
  • Inspektoria Św. Jacka Kraków
  • Salezjanie na Świecie
  • Portal Bosko.pl
  • Salezjański Ośrodek Misyjny
  • Nasza Społeczność